Wypowiedź dla „Naszego Dziennika”:

„Paweł Kubala, członek Rady Naczelnej Prawicy Rzeczypospolitej, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreśla, że dzięki organizacji i dużemu zapleczu sieci handlowe stoją na uprzywilejowanej pozycji względem naszych małych przedsiębiorców. Mogą kupować więcej towaru, a przez to negocjować maksymalne obniżenie cen. Przyjmują także strategie handlowe, które pozwalają im osiągać duże zyski. – Wielkim sieciom handlowym jest łatwiej walczyć o swoją pozycję na rynku, bo jak obniżą cenę w jednym dziale, to odrobią sobie gdzie indziej. Małe sklepiki nie mają takiego dużego pola manewru. Duże sieci m.in. posiadają własne sieci dystrybucji, w związku z tym mają niższe koszty zakupu produktów do swoich sklepów – podkreśla Kubala. W jego ocenie, instytucje państwowe powinny być szczególnie wyczulone na to, aby konkurencja w tak strategicznej dziedzinie gospodarki jak handel była uczciwa. – Jest Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i oczywiście powinien się tego typu sytuacjom przyglądać – podkreśla Kubala.”

– Przez lata w których był obchodzony Narodowy Dzień Życia, w których odbywały się lokalne Marsze dla Życia i Rodziny kiełkowała myśl, żeby pokazać ogólnopolsko, w skali narodowej nasze poparcie dla ochrony życia i praw rodziny – mówił w Polskim Radiu 24 Paweł Kubala (Prawica Rzeczypospolitej) – współorganizator wydarzenia.

Wysłuchaj audycji.

ROZMOWA / z Pawłem Kubalą, politologiem, członkiem Rady Naczelnej Prawicy Rzeczypospolitej

Fidesz – partia Viktora Orbána – jest zawieszony w prawach Europejskiej Partii Ludowej. Jest Pan zaskoczony takim rozwiązaniem?

– Drogi EPL i Fideszu od jakiegoś czasu jakby się rozchodziły. Unijna „chadecja” coraz mocniej odchodzi od swoich korzeni. Partiom takim jak ta kierowana przez premiera Węgier jest coraz trudniej znaleźć wspólny język z zachodnioeuropejskimi partnerami. Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że Parlament Europejski przyszłej kadencji będzie bardziej prawicowy niż obecny. Co to może oznaczać? Że jesteśmy świadkami wstępnego formułowania się nowych frakcji w Parlamencie Europejskim. Te dotychczasowe – jak chociażby wspomniana EPL – muszą liczyć się z osłabieniami.

EPL nie spodobała się m.in. kampania Węgier na temat Jeana-Claude’a Junckera i George’a Sorosa.

– EPL powinna raczej bronić swoich węgierskich koalicjantów, a nie wspierać wymierzone w nich ataki. To jest jedna z przesłanek, przez które uważam, że w przyszłej kadencji Parlamentu Europejskiego takie frakcje jak Europejska Partia Ludowa będą słabsze niż dotychczas.

Co Fidesz robi w jednej frakcji z takimi partiami jak CDU kanclerz Angeli Merkel czy Platforma Obywatelska?

– Swego czasu były pomysły, żeby dołączyło do nich Prawo i Sprawiedliwość. Frakcje w Parlamencie Europejskim to niekoniecznie wspólnoty idei, ale bardziej wypadkowe interesów określonych partii. Fidesz kalkulował, tak jak i swego czasu PiS, który ostatecznie nie zdecydował się na taki krok. Orbán zakładał, że obecność w dużej, centrowej frakcji może minimalizować ryzyko ataków na Węgry. Jak jest, każdy widzi.

Jaki jest sens podejmowania takich działań jak zawieszenie członkostwa na krótko przed wyborami do Parlamentu Europejskiego?

– Próby wyrzucenia Fideszu z EPL były podejmowane już wcześniej. To kontynuacja tych działań. Moim zdaniem niezależnie od czasu próby te nie mają najmniejszego sensu. Zachodnioeuropejscy partnerzy jakby nie mogli zrozumieć, że Europa Środkowa i Wschodnia jest w Unii Europejskiej z nimi, a nie jest ich poddanymi. Ataki na partie takie jak Fidesz są de facto rozbijaniem jedności europejskiej. Nie dziwi mnie natomiast, że Fidesz jest już zmęczony tą coraz trudniejszą współpracą w ramach EPL. W obliczu podejmowanych prób formowania nowych frakcji na prawo od EPL partia Orbána może poważnie rozważać dołączenie do którejś z tych nowych inicjatyw.

Finalne opuszczenie EPL przez Fidesz jest realne?

– Moim zdaniem do rozważenia pozostaje, czy stanie się to jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, czy już po nich, po sformowaniu się jakiejś nowej frakcji na prawo od EPL. Czas pokaże. W polityce różne zaskakujące rzeczy się zdarzały, dlatego dopuszczałbym także możliwość, że Fidesz jednak pozostanie w EPL. Ale gdyby się tak stało, to rozpatrywałbym to w kategoriach dużej niespodzianki.

Czy ten spór przysporzy Orbánowi dodatkowych zwolenników?

– Z pewnością tak się stanie. Tym bardziej jeżeli władze Unii będą kontynuowały swoją dotychczasową politykę. To niezrozumiałe, że państwa Europy Środkowej i Wschodniej są traktowane tak, jakby były krajami drugiej kategorii. Orbán w zasadzie nie ma wyboru, jest pod ścianą. Gdyby nie był w opozycji do obecnych władz Unii Europejskiej, to pozostałoby mu płynąć z nurtem lewicowo-liberalnym. Przykład tego mieliśmy do 2015 roku w Polsce. Z tym nurtem płynął rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Trzeciej opcji dla Orbána nie widzę.

Takie dyscyplinowanie liderów poszczególnych partii działających w ramach Parlamentu Europejskiego przed wyborami do PE może być częstym zjawiskiem?

– Tak, niestety środowiska lewicowo-liberalne traktują Europę Środkową i Wschodnią jak młodszego kuzyna, który powinien najlepiej siedzieć grzecznie i się nie odzywać. W obliczu przechodzącej przez Europę fali zmian, wzrostu poparcia dla partii prawicowych, władze UE są zapewne coraz mocniej zdenerwowane i czują, jak usuwa im się grunt spod nóg.

Dziękuję za rozmowę.

Wypowiedź dla „Naszego Dziennika”:

„– Nie jest zaskoczeniem, że liczba zgonów konsekwentnie rośnie, aż do obecnego rekordowego poziomu. To pokolenia wyżów demograficznych teraz umierają. W połączeniu ze współczesną katastrofą demograficzną, niskim poziomem urodzeń, daje to tragiczne efekty. Już w latach 90. środowiska katolickie wzywały do energicznych i efektywnych działań prodemograficznych. Niestety, zaczęto je na poważnie podejmować zbyt późno, a też nadal te działania są zbyt małe – mówi „Naszemu Dziennikowi” Paweł Kubala z Rady Naczelnej Prawicy Rzeczypospolitej. Według opracowań GUS, z roku na rok przybywa osób starszych. W roku 2000 osób w wieku 75+ było 1,7 mln, w 2010 – 2,4 mln, w 2017 – już 2,7 mln.

(…)

Wyrwa w niżu demograficznym może się jeszcze zwiększyć. Paweł Kubala podkreśla, że nie udało się zahamować odpływu Polaków na emigrację i niewielu z niej wraca. Wyjątkowo przygnębiające jest to, że na wyjazd decydują się głównie ludzie młodzi. Za granicą zakładają rodziny i osiadają na stałe. – Dopóki rząd nie weźmie się na poważnie za obniżanie i upraszczanie podatków, zmniejszanie biurokracji, upraszczanie prawa itp., dopóty nie ma co liczyć na masowe powroty do Polski. Warto zwrócić uwagę, że Polki w Wielkiej Brytanii rodzą znacznie więcej dzieci niż te, które pozostały w kraju. To wymowne. Polskie rodziny w poszukiwaniu lepszych perspektyw wyemigrowały i kiedy znalazły je za granicą, wsparły te kraje demograficznie. Dlaczego nie stworzyć im tych perspektyw w Polsce? – pyta Paweł Kubala.”

Prawica Marka Jurka zdecydowała się w wyborach do Parlamentu Europejskiego połączyć siły z Ruchem Prawdziwa Europa – Europa Christi (założonym przez prof. Mirosława Piotrowskiego) i Zjednoczeniem Chrześcijańskich Rodzin (kierowanym przez dr Bogusława Rogalskiego). Zwracam się z gorącą prośbą do wszystkich o udzielenie poparcia liście KW Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christi w swoim okręgu, jak również zebrania podpisów wśród swoich znajomych i rodziny.

W sposób szczególny zwracam się z prośbą o podpisanie się pod listą poparcia mieszkańców mojego okręgu, obejmującego województwo lubelskie (kliknij aby pobrać i wydrukować). Poniżej załączam także formularze do zbierania podpisów w pozostałych 12 okręgach.

„Niedawno w RMF FM minister Brudziński pochwalił potencjał intelektualny Marka Jurka, ale jednocześnie zarzucił mu całkowitą niezdolność do kompromisów. W ustach polityka partii, która złamała porozumienie z Prawicą Marka Jurka nawet nie próbując renegocjować jej zapisów, brzmi co najmniej zaskakująco” – piszę na łamach portalu parezja.pl.

Przeczytaj tekst!