Wypowiedź dla „Naszego Dziennika”:

„– Wydaje się, że jeden głos może niczego nie zmienić, ale wraz z innymi tworzy realną moc. Nieraz zdarzało się, że niewielka liczba głosów miała istotny wpływ na głosowanie w wyborach lub w parlamencie – mówi „Naszemu Dziennikowi” politolog Paweł Kubala. – Słychać czasami takie głosy, że nie ma na kogo głosować i należy bojkotować wybory. Jednak wybory odbędą się nawet i bez naszego udziału i ktoś zostanie w nich wybrany – dodaje.

Paweł Kubala wskazuje na uwarunkowania metody przeliczania głosów na ilość mandatów, która obowiązuje w Polsce. Otóż istotną rolę odgrywa liczba głosów oddanych w danym okręgu wyborczym, gdzie niejednokrotnie kilkadziesiąt głosów decyduje o tym, czy dane ugrupowanie będzie miało więcej mandatów.

– Poza tym w systemie d’Honta ilość mandatów oblicza się w oparciu o wyniki uzyskane w okręgach wyborczych. W zależności od liczby głosów, jakie zdobyły w nich poszczególne komitety, tak uzyskują mandaty. Jeżeli chodzi o poszczególne okręgi, to praktycznie co wybory zdarza się, że dany komitet przekroczył niewielką liczbą głosów wymagany współczynnik i mógł zdobyć w ten sposób kolejny mandat. Z drugiej strony też, że inny komitet nie zdobył kolejnego lub w ogóle mandatu, ponieważ zabrakło kilkudziesięciu głosów. Każdy głos jest ważny, ponieważ trudno przewidzieć, czy dany komitet akurat w tym okręgu zdobędzie wymaganą ilość głosów koniecznych do uzyskania mandatu – podkreśla Kubala.

Politolodzy zauważają, że po upadku komunizmu w różnego rodzaju wyborach frekwencja utrzymywała się na niskim poziomie. Dopiero ostatnio pojawiły się nadzieje na wzrost aktywności wyborczej Polaków.

– Kwestia niskiej frekwencji w wyborach w Polsce, w porównaniu z zachodnimi demokracjami, może być efektem tego, że tamtejsze społeczeństwo ma dłuższe, nieprzerwane doświadczenia z demokracją. W Polsce mieliśmy niestety okres zaborów, potem okupacji i PRL, a i w okresie międzywojennym po zamachu majowym panował system autorytarny. Podczas ostatnich wyborów do PE odnotowano dużą frekwencję. Nie wiadomo, czy będzie to stała tendencja, ale wydaje się, że ta frekwencja wyborcza, ta aktywność wyborców może się zwiększać – ocenia Kubala.”