Na łamach „Warszawskiej Gazety” odpowiadam na pytanie: Czy TVP i posłanka Lichocka słusznie postąpili blokując kolejne programy Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”? Czy też była to forma cenzury?

Nie dość, że to cenzura, to do tego prewencyjna. W żaden sposób nie uzasadniono, co było nie tak z programem, w którym wziął udział minister edukacji, ale nie został wyemitowany. Natomiast program, wobec którego stawiane są zarzuty, został wyemitowany przez TVP i to kilka razy. Można się nie zgadzać z red. Pospieszalskim, jednak trudno nie mieć nieodpartego wrażenia, że spotyka go teraz to samo, co za rządów PO-PSL. Z tą różnicą, że chyba nie zdarzyło się, żeby za zarzuty co do jednego odcinka, w ostatniej chwili wycofywano z emisji kolejny. Warto przypomnieć, że już wcześniej prezes Kurski zesłał jego program z TVP1 do TVP INFO, a w końcu do TVP3.

Na łamach „Warszawskiej Gazety” odpowiadam na pytanie: „Czy podatek od reklamy dla wielkich firm medialnych powinien zostać wprowadzony?”

Jestem z zasady przeciw dokładaniu kolejnych podatków. Natomiast spodobała mi się propozycja właściciela firmy Michał Winnicki Entertainment, żeby podatek dotyczył tylko zagranicznych rezydentów podatkowych. To wpisuje się w narrację obozu rządzącego, który mówi, że nowym podatkiem chce walczyć z wyprowadzaniem pieniędzy za granicę. W takiej formie być może byłby to nawet dobry pomysł.