Na łamach „Warszawskiej Gazety” odpowiadam na pytanie: Czy „gra na emocjach” stosowana przez Tuska doprowadzi do kolejnych tragedii jak w przypadku zamordowanego Marka Rosiaka?

Każde nakręcanie agresji w polityce, polaryzacja społeczeństwa, może się skończyć źle. Oby tym razem tak nie było, ale trzeba pamiętać, że czyny mają swoje konsekwencje. „Gra na emocjach” jest pewnie obliczona na polaryzowanie społeczeństwa, co daje doraźne korzyści polityczne PO i PiS.

Na łamach „Warszawskiej Gazety” odpowiadam na pytanie: Czy Tusk uratuje Platformę? Jak długo wytrwa w Polsce?

Tusk zawsze był zręczny w marketingu. Jego cykl życia politycznego dotychczas wyglądał następująco – rozpoczyna działalność, dochodzi do władzy, kompromituje się, na kilka lat znika, angażuje się w nową inicjatywę, dochodzi do władzy, kompromituje się, na kilka lat znika itd. Dotychczas to działało. Zawsze jednak musi być pierwszy raz, kiedy nie zadziała. Niewątpliwie jego powrót doda trochę procentów Platformie.

Na łamach „Warszawskiej Gazety” odpowiadam na pytanie: Rządowi eksperci mówią o możliwych jesiennych restrykcjach tylko dla osób niezaszczepionych. Czy rząd ma prawo do segregowania obywateli?

Taka segregacja byłaby bezprawna. Także niektórzy przedstawiciele obozu rządzącego na to wskazują. Co więcej – także w mediach publicznych pojawiają się głosy ekspertów przekonujących, że zaszczepieni również mogą zarażać, a szczepionka po prostu sprawi, że sami zakażenie przejdą łagodnie lub bezobjawowo. Polska się polaryzuje w kwestii koronawirusa i przedstawiciele obu stron zachowują się tak, jakbyśmy z COVID-19 zmagali się od dekad i wiedzieli o tym wirusie już wszystko. Tymczasem nadal wiele nie wiemy, więc rząd ani nie ma prawa do segregacjonizmu, ani twardych podstaw.